Kobieta stoi tyłem, z warkoczami upiętymi wysoko. Nad jej głową wisi czerwone powiadomienie: 13 tys. komentarzy, 767 polubień, 108 obserwujących. Twarz nie chce się trzymać w całości. Rozjeżdża się na poziome pasy, a w lewo odpływają małe bloki pikseli. To glitch art o ekonomii uwagi, tylko bez moralizowania. Pokazuje same liczby.
To litografia, którą wykańczam ręcznie farbą akrylową. Maluję po niej akrylem 40–50 procent powierzchni, a potem kładę żel z fakturą: kiedy go nakładam, jest biały, a po wyschnięciu staje się przezroczysty. Z bliska widać prawdziwe ślady pędzla i wypukłą fakturę.
Format 60 × 80 cm, płótno naciągnięte na blejtram, czarna rama. Każda litografia ma swój numer seryjny i certyfikat. Dobrze wygląda w sypialni albo w pracowni.
Jeśli zbierasz glitch art, zobacz ją obok jej pary, „Glitch in the matrix (2)”. Tam ta sama kobieta ma na sobie sweter, a licznik stoi na zerze.
Robię ją na zamówienie. Napisz do mnie na Instagramie albo mailem, a podam ci czas przygotowania i koszt wysyłki. Oryginał ma 120 × 90 cm i został już sprzedany, ale mogę go namalować dla ciebie w dowolnym rozmiarze.
Każdą pracę robię na zamówienie. Przed płatnością potwierdzam dostępność, czas przygotowania i dostawę.